• Ninka · 13.02.2018 20:49:50
  • Jakim szokiem było dla mnie jak pewnego popołudnia brat rozpłakał się w moich ramionach. Nigdy go takiego nie widziałam, być może były wcześniej oznaki, ale ich nie widziałam. Oddzielnie konto w banku, mój brat ciągle sam z synem u rodziców, u mnie.... wszędzie. Jaka jak byłam ślepa. Najpierw zadzwonił, żeby go podwieźć na ślub, był w delegacji, dziwne to było, bo zadzwonił z godzinę przed czasem. Następnego dnia jego rozpacz, dzień wcześniej udawał.....dziś już nie potrafił. Czeka mnie rozwód mówił, ona ma innego , co z małym? Nie chce , żeby przez to przechodził. Jak na to reagować jak się słyszy, że ona zdradza, ma kilkanaście lat młodszego gościa, który pracuje z jej mężem. Jest tak bezczelna, zdradza pod jego nosem, w pracy , w gronie znajomych, w miejscu zamieszkania. Nigdy bym się nie spodziewała. Nie kocham, chce być szczęśliwa, chce rozwodu mówiła. On nie chce, ale ma termin wyprowadzki...jej dom(jej mamy), jej warunki. Szuka mieszkania, ...jest coś godnego uwagi , ma pomoc z mojej strony, może z nami mieszkać do czasu wykupu i wykończenia. Wspólnymi siłami wykończymy jego mieszkanie tak samo jak nasze. I nagle "Ona" zmienia zdanie. Najpierw wściekła, że chłopak/kochanek ją rzucił, jej słowa do męża " po co się wtrącasz, to są twoje sprawy" . "Chłopak" bez mrugnięcia okiem rzuca ją na słowa odczep się od mojej żony, pomimo o małżeństwie wcześniej wiedział. Słyszy , mąż da radę kupić mieszkanie ? może da radę dom? Po trzech latach postu rozkłada nogi, dla domu przecież warto. Okazuje się, że z domem się nie uda, ale mieszkanie tak. Lepszy rydz niż nic, .....na razie..... potem się pomyśli, na ten moment zawsze to jakaś opcja. On zadowolony, nie ma rozwodu, ale.....czy szczęśliwy?? Nie widzę tego , nadal sam z synem, sam z formalnościami, sam na budowie. Do tego ciągłe nadgodziny, żeby podołać. Są przecież galerie, kosmetyczki, które trzeba odwiedzić. On się dziwi, że ja się martwię, ale ja jej nie ufam. Ona ma cel w tym co robi... powiedziała, że nie kocha i że szuka szczęścia. Jak mówiłam wyprowadź się zanim zacznie przyprowadzać innych do domu usłyszałam, ..nie odważy się, jest jeszcze mama - jej się boi. Teraz będą sami. Nie będzie strachu , że mama ją nakryje - droga wolna. Będzie przymykał oczy już zawsze...? Gdzie kończy się miłość a zaczyna naiwność? Gdzie kończy się zaufanie a zaczyna wykorzystywanie? Jak mu pomóc? Co o tym myśleć?

  • Dopisz swoją odpowiedź na forum. Możesz pisać anonimowo, nie musisz podawać swoich prawdziwych danych.
  • Imię lub pseudonim:
  • Nie wypełniaj jeśli chcesz wysłać odpowiedź anonimowo.
  • Twój e-mail:
  • Nie musisz go podawać, nie będzie publikowany.
  • Treść odpowiedzi: (dozwolone tagi to <b>pogrubienie</b> <i>pochylenie</i> <u>podkreślenie</u>)
  • Przed dodaniem odpowiedzi, sprawdź czy nie ma w niej błędu.